facebook
menu
Regulamin Poradnik dla nowych Magia Umiejętności Wizerunki Władza Spis przedmiotów Misje Wzór Karty Postaci Wymiana
mapa
HargeonAkane ResortHosenkaMagnoliaWschodni LasOshibanaOnibusCloverOakEraScaterCrocusArtailShirotsumeHakobeZoriPółnocne PustkowiaCalthaLuteaRuinyInne Tereny ZachodnieGalunaTenrouPozostałe KrajeMorza i Oceany
menu
  1. Ejji
    - Potomek Pudziana
  2. AIDS
    - Najdziwniejsza Magia
  3. King Asthor (Puszek)
    - Najciekawsza Magia
  4. Torashiro
    - Najbardziej Omnipotencjalna Magia
  5. Narisa
    - Najlepszy support
  6. Vit Ferlicz
    - Najlepszy tank
  7. Torashiro
    - Najlepszy caster
  8. Ejji i Will; Cassandra i Kei; Never i Grey
    - Najciekawsza relacja
  9. Kannibal (Melody); Internet Explorer (Sora)
    - Najciekawsze Sacred Relict
  10. Torashiro
    - Najlepszy MG
  11. Ryukehoshi
    - Mister Forum
  12. Mor
    - Miss Forum
  13. King Asthor (Puszek)
    - Powieściopisarz
  14. Strzała, Atatai, Weronika, Eustachy Motyka, Deme, Rin, Friederica
    - Najfajniejszy NPC
  15. Arata Tsuchimikado
    - Znienawidzony NPC
  16. Ejji
    - Najfajniejsza Postać Męska
  17. Cassandra, Corinne, Mor
    - Najfajniejsza Postać Żeńska
  18. Pyza
    - Wilk w Owczej Skórze
  19. Mor
    - Najbardziej wpływowa postać
  20. Finny
    - Najbardziej odpowiedzialna postać
  21. Ryukehoshi
    - Forumowy Wygryw
  22. King Asthor (Puszek), Ezra al Sorna
    - Forumowy Przegryw
  23. Ejji
    - Niszczyciel Czerepów
  24. Pyza
    - Najoryginalniejsza Postać
  25. Jo
    - Najlepszy Summoner
  26. Frederica, Samael, Mor
    - Posiadacz najsilniejszych przyjaciół
The problem with power is that people pay attention to it, and it's very easy to get beside yourself and use it in the wrong way.
FAIRY TAIL PATH MAGICIAN
Alegoria Lasu




 

Share | 
 

 Alegoria Lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

Mag klasy S

avatar


Liczba postów : 20
Join date : 21/01/2018

PisanieTemat: Alegoria Lasu   Pią Lut 23, 2018 4:43 pm

Imię: Makoto
Pseudonim: -
Nazwisko: Kobayashi
Płeć: Pan.
Waga: 35.5 kg.
Wzrost: 138 cm.
Wiek: Jeszcze 12 lat.
Wioska: Konoha-Kraków Gakure.
Miejsce opaski ninja: brak.
Ranga: uczeń akademii.

Wygląd: Zielone oczy, ciemne włosy mające najbliżej barwą do zieleni. Piegi na twarzy. Stosunkowo jasna, ale nie na tyle by być bladą, cera. Poglądowa wersja - tutaj. Pieczęć znajduje się na brzuchu, dookoła pępka i jest w brunatnym odcieniu czerwieni.

Charakter: Mniej więcej... W przypadku zawierania nowych znajomości ma pewne opory. Zważywszy na jego przeszłość miewa skłonności typowe dla odludka, czy też zwyczajnie osóbki, która trzyma się na uboczu. Mimo wszystko, jeśli już kogoś polubi, będzie cenić taką relację całym serduszkiem. Zresztą, to właśnie ono prędzej dyktuje mu co robić, aniżeli jakieś plany i taktyki.

Historia:

Niektóre historie zaczynają się z wielkim hukiem - opiewają wielkie bitwy, czy zawierają jakże dramatyczne zwroty akcji. Niestety, nie każde życie zostaje ubarwione już od samych narodzin, a te niekoniecznie zasługują na specjalną uwagę. Zupełnie tak, jak niewielki domek znajdujący się gdzieś w zapomnianej części lasu. W miejscu, o którym istnieje zapewne więcej legend, aniżeli faktów. To właśnie w tych stronach znajdowała się główna siedziba klanu jego matki, chociaż tak wielkie określenie mijałoby się z prawdą. W końcu członków zamieszkujących niewielkie domostwo zwykle szło policzyć na palcach jednej ręki. To właśnie tutaj na świat przyszedł nikt inny, jak sam bohater tej zwyczajnej opowieści - Kobayashi Makoto. Nie trzeba raczej tłumaczyć tego, w jaki sposób chłopak znalazł się na świecie. W końcu dwójka kochających się ludzi zawsze da sobie z tym radę. Nie wypada także wyjaśniać tego jak poznali się jego rodzice, którzy pozornie mogli wydawać się zupełnie różnymi osobami. Spokojna gospodyni domowa, zajmująca się głównie ogrodnictwem - Hana i dawny shinobi imieniem Toshiyuki, który w swoim życiu zdążył przeżyć wiele przygód. To jednak zupełnie inna historia.


Za jakie grzechy? Właśnie takie pytanie mogła zadawać sobie stosunkowo drobna kobieta, której w dość młodym wieku przyszło zostać matką. Poród nie należał do najprostszych, jednak obyło się bez zbytnich sensacji, a wszystko zmieściło się jedynie w kilku dłuższych wiązankach, czy ledwie paru... nastu bluzgnięciach. Jego dzieciństwo przebiegało spokojniej. Troskliwa matka, która prowadziła niewielką kwiaciarnie na obrzeżach wioski, czy zajmujący się domem ojciec, który potrafił zadbać zarówno o wszelkie rozrywki, co także i bardziej przyziemne potrzeby - jak naprawa uszkodzonych części domku, czy zapewnienie jedzenia i drewna na opał. Wszystko trwało tak do jego czwartych, a może nawet i piątych urodzin. Gdzieś pomiędzy tym okresem - acz bliżej tego drugiego punktu czasu - życie jego dziadka zdawało się dobiegać końca, przez co zarówno starszyzna pobliskiej wioski, co zamieszkujący ów zapomniany skrawek lasu ludzie musieli przedsięwziąć pewne kroki. Chodziło tutaj oczywiście o przygotowanie pewnego rytuału, który pozwoliłby na odpowiednie przeniesienie jakieś bliżej nieznanej i niezrozumiałej mu mocy z jego dziadka do niego - jako najmłodszego, męskiego potomka. Co jednak dokładniej stało się tego wieczora? Tego dokładniej nie pamięta, a wszelkie próby przypomnienia sobie skutkowały co najwyżej bólem głowy, czy bliżej nieokreślonymi, zamglonymi obrazami, w których głównymi elementami zdawały się być jakieś ostre narzędzia, krew, czy powoli opadająca... głowa? Przynajmniej tak mógłby porównać to teraz, bo wcześniej wszystko wydawało się zbyt straszne, aby nawet o tym myśleć. Jeden fakt pozostał jednak pewien. Fakt, że ów dnia stracił nie tylko strudzonego życiem dziadka, co też i ojca, a wszelkie informacje o tym zajściu zdawały się być przed nim skutecznie zatajane. Tak też po samych przodkach zostały mu najwyżej zapiski i ulotne wspomnienie kameralnej ceremonii pogrzebowej, z której poza ponurym obrazem nader charakterystycznym elementem zdawał się być nietypowy, niemal nienaturalny powiew wiatru. Wiatru lekkiego i rześkiego niczym jakiś morski zefir, ale... czym miał być ów powiew?


Rosnąca liczba piegów na jego nosie, czy włosy przybierające zielonkawy odcień - oba te procesy dało się podpiąć pod zwyczajny proces wzrostu dziecka. Co jednak mógł oznaczać nietypowy symbol na jego brzuchu? Skąd się tam pojawił i co dokładniej symbolizował? Coraz to więcej pytań rodziło się w głowie nastolatka. Coraz więcej spraw pozostawało bez odpowiedzi, a on sam mógł jedynie domyślać się różnych rzeczy lub zwyczajnie sobie odpuścić. Coraz więcej kwestii zdawało się sprowadzać do jakiejś przeklętej bestii, o której nikt nie powinien wiedzieć. Nikt nie powinien usłyszeć. Co mógł więc zrobić z tym faktem? Niewiele...

Kolejne dni zdawały się upływać mu na mało produktywnych zajęciach. Mając w swoim otoczeniu zapracowaną matkę i względnie wiekową babcię pod ręką - nie miał zbyt wielu okazji do 'zabawy'. Z nieznanych mu przyczyn nie pozwalano mu też na swobodne wędrówki, czy towarzyszenie Hanie w drodze do pracy. Zupełne tak, jakby jego obecność w kwiaciarni mogła czemuś zaszkodzić. Nie mając więc wielu opcji do wyboru, zielonowłosy skupił się na tych bardziej... ciekawych? Przeglądał kolejne to zapiski swojego ojca, czy dziadka. Ich dzienniki, pamiętniki i wszelkie książki, które mu zostały po poprzednich pokoleniach. Notatniki wypełnione czymś, czego zdawało się mu brakować. Historie wypełnione przygodami i wrażeniami znacznie większymi, aniżeli domowa rutyna. Co prawda, zajmował się też domem. Nieudolnie pomagał w naprawach dziur w dachu, czy zdołał w te parę lat podłapać podstawy ogrodnictwa, czy gotowania, jednak to niewiele znaczyło w obliczu cudzych wspomnień przelanych na papier. Ów czynności szybko stały się jego codziennością, a myśl o jakiś przyjaźniach, czy większych znajomościach stawała się niczym innym, jak zwykłym, ulotnym marzeniem. Ile czasu minęło? Dwa, a może trzy lata? Nie miał pojęcia. Jego pragnienie zdawało się non stop rozrastać, jednak sam chłopaczek nie miał na tyle odwagi, aby sprzeciwić się wszelkim zaleceniom rodzicielki. Chociaż nie potrafił tego zrozumieć, nie chciał przecież narażać ani siebie, ani tym bardziej kogoś innego na jakieś szkody. Nawet jeśli ów kwestie zdawały się odległe i obce jego osobie, nie mógł w żaden sposób im zaprzeczyć. Chociaż bardzo by tego chciał. Chociaż bardzo chciałby dowiedzieć się, co robią jego rówieśnicy i jak wygląda zwyczajne, miejskie życie. Z każdym dniem ów marzenie zyskiwało tylko na sile, aby zaraz potem spotkać się z brutalnym zawodem.

Zaledwie jeden dzień. Tylko tyle wystarczyło, aby sam niespełna nastolatek miał szansę na spełnienie tego marzenia. Jeden odgłos, który równie mocno strwożył jego serduszko, co doprowadził do niemałej ekscytacji. Zwyczajny dźwięk stukania, który rozległ się w wyludnionej chatce. Jego rodzicielka była standardowo w pracy, zaś babcia ruszyła na leśną przechadzkę celem zebrania grzybów do zupy. Co mógł więc zrobić w takiej sytuacji? Jak mógł się zachować? Panika zdawała się wkraść w serduszko zielonowłosego, a kolejne stuknięcia nijak mu pomagały. Ruszył nawet ku drzwiom, aby ostatecznie przewrócić się na ziemię, strącając przy tym kilka książek ze stolika. Wszystko po to, aby w takim stanie poznać swojego pierwszego znajomego. Pierwszego - przynajmniej jego zdaniem - przyjaciela - Hibikiego. Wszystko to zdawało się być przypadkiem, jednak równie dobrze mogło być jakąś formą przeznaczenia. Wszystko zależało głównie od tego, jak ktoś chciał spojrzeć na ów sytuację. Makoto wolał widzieć w tym jednak swego rodzaju łut szczęścia, czy też jakże wspaniałą okazję sprezentowaną przez los w postaci znajomego o nawet bardziej nietypowym kolorze włosów jak jego własny, bo dwukolorowy. W połowie czerwony, a w połowie biały. Mimo wszystko, nie przeszkadzało mu to. Pomijając to jedno spotkanie, ledwie dziewięcioletni znajomi zaczęli widywać się niemalże regularnie, a podczas tych spotkań główną tematyką zdawali się shinobi, czy zabawa w nich. Oczywiście Makoto nie umknął fakt, że sam Hibi pochodził z rodziny, w której było to niemal tradycją. Niemniej jednak większą uwagę i radość sprawiło mu to jak jego pierwszy i jedyny przyjaciel demonstrował mu rzeczy, których przyszło się mu nauczyć w domu. Wszystko musiało się jednak kiedyś skończyć, a sam przyjaciel blisko już dziesięciolatka nagle przestał przychodzić, pozostawiając po sobie ledwie jedną pamiątkę. Złapaną przez nich żabkę, która stała się domowym zwierzątkiem młodego Kobayashiego, a zarazem swoistym symbolem przyjaźni pomiędzy nimi, a która to dostała jakże urokliwe imię - Shinzen.


Co jednak mógł zrobić teraz? Kiedy zaznał już odrobiny odmienności? Kiedy wszystko nagle miało się skończyć i wrócić do szarej, nudnej rutyny? Chociaż nie wyglądało to aż tak tragicznie - tonący chwyta się brzytwy. Tak też zielonowłosy zdawał się chwycić jedynej rzeczy, która wydawała się względnie sensowna - Akademii. Takim też sposobem po licznym błaganiach i prośbach. Po zaskarbieniu sobie wsparcia ze strony babci - udało mu się uzyskać zgodę, aby zacząć uczęszczać na zajęciach, które miały mu przybliżyć nieco drogę i cel shinobi. Tutaj właśnie też po blisko pół roku czasu mógł spotkać swojego przyjaciela, który... wydawał się inny. Bardziej skryty, czy skupiony na treningach i nauce. Do tego jego twarz zdawała się zdobić teraz blizna, której pochodzenia nie mógł się dowiedzieć, ani domyślić. Nie zmieniało to jednak faktu, że ze swoim usposobieniem stosunkowo łatwo znajdował się w centrum grupy, chociaż... niekoniecznie jako jakiś lider. Nie. Bardziej jako ktoś, kto chętnie się do wszystkich przyłączy. Co więcej, przyszło mu też oglądać pojedynki shinobi podczas egzaminów. Brawurowe walki, emocje, a do tego gromkie brawa dla zwycięzców. Już wtedy wiedział, że sam chciałby znaleźć się w tamtym miejscu i jak niekoniecznie zależało mu na samej sile, tak też chciał zasłużyć samemu na takie oklaski. Zapewne też przez to czasem zdarzyło mu się opuścić nudniejsze z zajęć, aby to podglądać trenujących geninów, ale to też już zupełnie inne historie.



Umiejętności fabularne:
Pan Ogrodnik - podstawy ogrodnictwa nie są mu obce. Zna się na roślinkach lepiej, aniżeli przeciętny Kowalski. Potrafi rozpoznać trujące odmiany od tych zdatnych do spożycia. Ba! Dałby nawet radę rozróżnić jakieś zioła, czy kwiaty lecznicze, acz inną kwestią pozostawał fakt, że raczej wiele z nich samych nie zrobi. No, chyba że wystarczy zjeść takiego kwiatka.

Przyjaciel Lasu - pomijając obycie w leśnych ścieżkach, które wynika z jego zamieszkania, nieco łatwiej zdobyć zaufanie leśnych zwierząt. Oczywiście nie znaczy to, że wygłodniały wilk nie rzuci mu się do gardła. Ot ma w sobie coś na wzór 'aury' jednego z tutejszych. A może zwyczajnie zdążył przesiąknąć zapachem lasu?

Chodzący Fanklub - chociaż to znane zapewne jest wszystkim, on także zna sławnych shinobi z ich wioski i nie tylko. Z pewnością ma jakieś zapiski o zdolnościach sławniejszych osób i stara się być na bieżąco z plotkami o takowych ludziach, jak chociażby sam Hokage. Wie też, gdzie zwykle odbywają się jakieś walki treningowe oraz zna sposoby, coby w miarę niepostrzeżenie lub nieinwazyjnie je sobie podpatrzeć, co jednak zależy od ów miejsca, czy 'wagi' osoby.

Słabości:
Amator Iluzji - umysł nie tyle jest słabą stroną nastolatka, co raczej stosunkowo... prostą. Zapewne też przez to wydaje się bardziej podatny na różne techniki oparte na umyśle, czy iluzji. Trudniej mu się z nich wyswobodzić. Jeszcze gorzej wychodzi korzystanie z nich samemu. Do tego wszystkiego o wiele łatwiej go w takie złapać, ale to chyba jakoś tak jego specyficzna przypadłość, czy swego rodzaju niedbałość z Akademii.

Definitywnie-Nie-Szermierz - nie chodzi tu co prawda o brak umiejętności. Wszystko zdaje się leżeć w psychice. Zielonowłosy nie boi się mieczy. Nie boi się też broni białej. Co najwyżej obawia się ich użycia. Za sprawą zdarzeń z jego przeszłości zdaje sobie sprawę z powagi tego, jakie szkody może wyrządzić taka broń. Co prawda większość tych wspomnień zdaje się być przez niego wyparta, jednak podświadomość nie pozwala mu zbytnio dzierżyć tego typu broni. Przynajmniej bez zawahania, czy 'trzęsących się dłoni'.

Umiejętności: Walka wręcz I, Regeneracja I, Wytrzymałość I
Ekwipunek: startowy, czyli co MG uzna.

Rodzaj Magii: -
Podstawowe Techniki:

Bunshin no Jutsu - prosta technika, która polega na stworzeniu iluzji nas samych. Przy pomocy tej sztuczki jesteśmy w stanie stworzyć od jednej do kilkunastu iluzji, które wyglądają jak my i wykonują nasze polecenia wydawane drogą mentalną. Oczywiście im więcej iluzji, tym większy koszt. Do tego są one niematerialne, więc każde uderzenie w nie kończy się ich rozwianiem w niewielkim obłoku dymu. Warto zauważyć, że iluzje nie wytwarzają żadnych dźwięków. Dodatkowo nie rzuca swoim ciałem cienia, czy nie potrafi ruszyć przedmiotów.

Henge no Jutsu - pomocna technika, dzięki której użytkownik może przybrać wygląd innej osoby, bądź obiektu. Co za tym idzie? Jeśli zmieniamy się w osobę, to wygląd wraz z ubraniem podlegają zmianie. Również głos wydaje się zmutowany tak, że do pewnego stopnia przypomina ten, należący do osoby, w którą się zmieniliśmy. Nie przejmuje to jednak żadnych zdolności takowej osoby. Można zmienić się w każdą osobę, czy przedmiot, jednak nie może być on zbyt mały. Ponadto chakra pozostaje bez zmian.

Kai - to jedna z podstawowych, acz często niedocenianych technik. Polega to na chwilowym odcięciu dopływu chakry do mózgu, dzięki czemu impulsy zewnętrzne - również narzucone - przestają działać. Efektem tego jest uwolnienie użytkownika z dużej ilości prostszych technik genjutsu.

Kinobori no Waza - kolejna z podstawowych sztuczek, które potrafią wykorzystać nawet największe świeżaki. Technika ta pozwala na odpowiednią kontrolę i kumulację chakry w określonym miejscu - a dokładniej w stopach. Dzięki temu jest się w stanie poruszać po powierzchniach pionowych, czy sprzecznie z grawitacją. Odpowiednio skumulowana chakra w stopach nie wyklucza korzystania z innych technik.

Suimen Hoko no Waza - odmiana powyższej techniki, która rozszerza nam możliwość poruszania się po wszelakich powierzchniach. Tym razem do wachlarza możliwości dochodzi tafla wody. Użytkownik kumuluje energię w stopach, a następnie cały czas zmienia powłokę energii na podeszwie. Pozwala to utrzymać się na falującej wodzie. Odpowiednio skumulowana chakra w stopach nie wyklucza korzystania z innych technik.

Nawanuke no Jutsu - jedna z prostszych technik. Pierwsze z tych, którzy poznają najmłodsi adepci sztuki ninpo. Technika służy do uwolnienia siebie/kogoś z więzów poprzez przesłanie swojej chakry do samego materiału wiążącego. Po chwili technika powoduje poluzowanie się wszelkich knebli, uwalniając spętanego. Można użyć jej na sobie będąc związanym.

Kawarimi no Jutsu - kolejna, pomocna technika, która może niejednokrotnie uratować czyjeś życie. Ów technika podmiany pozwala w momencie ataku podmienić nasze ciało z przygotowanym zawczasu substytutem. Przedmiot ten nie może przekraczać rozmiaru naszego ciała. Innym, istotnym aspektem jest świadomość ciosu, czy też możliwość użycia tej techniki tylko wtedy, gdy widzimy nadchodzący atak. Kosztuje to 3 MM.

Techniki:

Hikari no gijutsu-kyu (D) - jest to jedna z najprostszych technik, które są do tego bardzo przydatne. Polega to na tym, że użytkownik gromadzi chakrę w postaci skoncentrowanej kuli światła. Ta unosi się nad jego dłonią oświetlając otoczenie. Siła światła przypomina typową latarkę, więc nikogo to raczej nie oślepi, a jedynie oświetli nam drogę.

Dainamikku Akushyon (D) - bardzo prosta technika taijutsu, która polega na zaatakowaniu przeciwnika serią ciosów i kopnięć. W zasadzie nie byłoby to jutsu, jednak kwalifikuje się pod nie, gdyż prócz zwyczajnych ataków dodaje do niego obrót przed rozpoczęciem, co utrudnia nieco obronę.

??? (C) - narysuj mnie jak jedną ze swoich francuskich dziewczyn.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mag klasy S

avatar


Liczba postów : 2
Join date : 22/02/2018

PisanieTemat: Re: Alegoria Lasu   Wto Kwi 03, 2018 5:37 pm

Bardzo ładne KP! Akceptuję oczywiście.

Co do ekwipunku: Na start dostajesz 5 kunai, 10 shurikenów, torbę na ekwipunek do przypięcia na pasku, dwie rolki bandaża.

No i bonusowo dostajesz...

Taijutsu rangi D - Dainamikku Entorī
Kolejna z łatwych technik TaiJutsu. Tym razem użytkownik wyskakuje i atakuje przeciwnika wyprostowaną nogą. Taki cios może oszołomić, wyprowadzić z równowagi, a przede wszystkim zaskoczyć cel ataku. Dodatkowo jeśli połączymy go z jakąś dywersją, np. notką wybuchową nadchodzącą z drugiej strony, mamy pewne szanse na niespodziewany atak.

Technikę rangi C, która jest w pytajnikach odkryjesz w fabule.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Alegoria Lasu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Tajemniczy dom w środku lasu
» Środek lasu.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: 
Inne tereny
 :: Po za Earthlandem :: Wielka Halla
-
Wymiana!
Poniżej znajdują się buttony for, z którymi obecnie prowadzimy wymianę. W celu nawiązania współpracy zachęca się do odwiedzenia pierw tematu z regulaminem wedle którego wymiany prowadzimy, a następnie do zgłoszenia się w tym temacie. Nasze buttony oraz bannery znajdują się zaś w tym miejscu.
BlackButlerVampire KnightSnMHogwartDreamDragonstKról LewDeathly Hallows
Layout autorstwa Frederici.
Forum czerpie z mangi "Fairy Tail" autorstwa Hiro Mashimy oraz kreatywności użytkowników. Wszystkie materiały umieszczone na forum stają się automatycznie własnością jego jak i autorów. Dla poszanowania Naszej pracy uprasza się o nie kopiowanie treści postów oraz kodów bez uprzedniej zgody właścicieli.