facebook
menu
Regulamin Poradnik dla nowych Magia Umiejętności Wizerunki Władza Spis przedmiotów Misje Wzór Karty Postaci Wymiana
mapa
HargeonAkane ResortHosenkaMagnoliaWschodni LasOshibanaOnibusCloverOakEraScaterCrocusArtailShirotsumeHakobeZoriPółnocne PustkowiaCalthaLuteaRuinyInne Tereny ZachodnieGalunaTenrouPozostałe KrajeMorza i Oceany
menu
  1. Ejji
    - Potomek Pudziana
  2. AIDS
    - Najdziwniejsza Magia
  3. King Asthor (Puszek)
    - Najciekawsza Magia
  4. Torashiro
    - Najbardziej Omnipotencjalna Magia
  5. Narisa
    - Najlepszy support
  6. Vit Ferlicz
    - Najlepszy tank
  7. Torashiro
    - Najlepszy caster
  8. Ejji i Will; Cassandra i Kei; Never i Grey
    - Najciekawsza relacja
  9. Kannibal (Melody); Internet Explorer (Sora)
    - Najciekawsze Sacred Relict
  10. Torashiro
    - Najlepszy MG
  11. Ryukehoshi
    - Mister Forum
  12. Mor
    - Miss Forum
  13. King Asthor (Puszek)
    - Powieściopisarz
  14. Strzała, Atatai, Weronika, Eustachy Motyka, Deme, Rin, Friederica
    - Najfajniejszy NPC
  15. Arata Tsuchimikado
    - Znienawidzony NPC
  16. Ejji
    - Najfajniejsza Postać Męska
  17. Cassandra, Corinne, Mor
    - Najfajniejsza Postać Żeńska
  18. Pyza
    - Wilk w Owczej Skórze
  19. Mor
    - Najbardziej wpływowa postać
  20. Finny
    - Najbardziej odpowiedzialna postać
  21. Ryukehoshi
    - Forumowy Wygryw
  22. King Asthor (Puszek), Ezra al Sorna
    - Forumowy Przegryw
  23. Ejji
    - Niszczyciel Czerepów
  24. Pyza
    - Najoryginalniejsza Postać
  25. Jo
    - Najlepszy Summoner
  26. Frederica, Samael, Mor
    - Posiadacz najsilniejszych przyjaciół
The problem with power is that people pay attention to it, and it's very easy to get beside yourself and use it in the wrong way.
FAIRY TAIL PATH MAGICIAN
Alegoria Przygody




 

Share | 
 

 Alegoria Przygody

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

Mag klasy S

avatar


Liczba postów : 7
Join date : 22/02/2018

PisanieTemat: Alegoria Przygody   Pon Lip 23, 2018 3:29 pm

Skromny początek...


Piątek oznaczał zazwyczaj przedostatni dzień Akademii Ninja w tym tygodniu, jednak nie tym razem. Od kilku dni każdy młody adept sztuk ninja żył tym, że nadszedł czas egzaminów na genina. Dla jednych był to moment długo wyczekiwany, wręcz z sennych marzeń, a dla innych... cóż, bardziej przypominał koszmary. Nie wszyscy czuli się pewni swych sił, zatem nastroje w klasie były wyjątkowo mieszane. Niektórzy nerwowo czytali zwoje w kącie, by być z dala od gwaru, gdzie płynnymi, powolnymi ruchami garstka dzieciaków ćwiczyła swoje Taijutsu, chociaż oczywiście wiedzieli, iż takie praktyki wewnątrz, bez Sensei'a były zakazane. Inni zaś cieszyli się chwilą, w końcu mieli za sobą zdane pisemne egzaminy, a przed praktyką najlepiej było odpocząć, by wystartować z pełnią sił. Byli też tacy, którzy jak posągi stali, bądź siedzieli i przez długie minuty kumulowali chakrę tylko po to, aby zaraz przywrócić jej naturalny bieg i na powrót ją skumulować, a wszystko po to, by w tej najważniejszej chwili Jutsu nie zawiodło. Ostatni dzień Akademii Ninja, a przynajmniej dla niektórych ostatni, zapowiadał się dosyć zwyczajnie. Sensei Kinji zazwyczaj zapowiadał nietypowe zajęcia, a wczorajszego dnia milczał, gdy nastał moment rozstania się i ruszenia w swoje strony. Pogoda za oknem należała do tych, które sprawiały, że Konoha wyglądała na jeszcze radośniejsze i bardziej pogodne miejsce, niż zazwyczaj. Niewielkie obłoki chmur leniwie przesuwały się po niebie, niekiedy zasłaniając na chwilę słońce i przynosząc, dla niektórych, upragniony cień oraz chłód. W sporej klasie było wyjątkowo jasno. Ściana po lewej stronie była niemalże w całości stworzona z okien, przez które widać było pole treningowe akademii - spory plac z kilkoma miejscami na walki, wieloma przyrządami do ćwiczeń zarówno własnego ciała, jak i techniki czy to rzutu shurikenami, czy zręcznego poruszania się i balansowania ciałem. Nie zabrakło nawet, znajdującego się w rogu, małego oczka wodnego, stawiku, który to służył do pierwszych poważnych kroków w nauce kontroli chakry. Przyszłe pokolenie ninja, siedzące aktualnie wewnątrz murów akademii, mogło przypomnieć sobie chociażby pięć treningów na każdym z przyrządów i w każdym miejscu tego placu, który dla jednych był wybawieniem od monotonnego głosu Sensei'a Kinjiego, a dla innych katorgą, podczas której musieli wylewać z siebie siódme poty i często dosłownie stawać na głowie, na rękach lub nawet wisieć, by podołać kolejnym to ćwiczeniom.
I wśród całej tej gromady studentów znajdowała się trójka tych, których losy zostały powiązane ze sobą na długo przed tym, gdy w ich młodych, pełnych szalonych pomysłów główkach zrodził się pomysł zostania ninja.
Jak zwykle punktualnie do klasy wszedł Sensei Kinji i, jak zwykle, pojawił się w niej tak cicho, iż nikt go nawet nie zauważył. Zawsze było tak samo. Swego czasu, na początku nauki w akademii, kilka dzieciaków nawet czekało na niego przed drzwiami, bo uważano, że on naprawdę się pojawia w klasie, a nie do niej przychodzi. Oczywiście było to bzdurą. Tak czy inaczej - uwaga przynajmniej niektórych została skupiona na białowłosym młodzieńcu dopiero w momencie, gdy zabrał głos i odezwał się całkiem donośnie, jak na osobę o jego aparycji.
- Dzień dobry. - odezwał się krótko i dał chwilę każdemu, aby się uspokoił. Część dzieciaków zachowywała ciszę tylko dlatego, że było im szkoda Kinjiego, który to wyglądał na takiego, którego szkoda dręczyć, bo i tak wydaje się udręczony życiem. Inni zaś... no właśnie, Ci inni aktualnie okładali się pięściami coraz to mocniej, gdy powolny, spokojny trening Taijutsu zaczął przeradzać się w coś poważniejszego. W końcu rywalizacja była wpisana w zawód każdego Shinobiego, a młodzi, niedoświadczeni aspiranci do tego miana, nierzadko dawali się jej ponieść. Przestali już zwracać na jakiekolwiek otoczenie, ale na takich uczniów Kinji miał sposób prosty, który skutecznie zniechęcał do prób robienia mu na złość. W momencie, gdy jeden z kolegów Tatsuo miał właśnie trafić swoją pięścią w bezbronny nos słabszego rówieśnika, nagle wszyscy zamarli. No, wszyscy, którzy stali wokół bójki, jak i sami jej uczestnicy, gdyż reszta klasy zajmowała się swoimi sprawami z taką błogością, jak wcześniej. Nikt nie mógł nawet drgnąć, lecz wszyscy znali przyczynę. Cień Sensei'a znów unieruchomił tych, których powinien. Grupka, która wyglądała na zawieszoną w czasie, trwała w swoich nieprzyjemnych na dłuższą metę pozycjach tak długo, aż białowłosy młodzieniec wszystko wytłumaczył. A tłumaczenie nadeszło po chwili.
- Czcigodny Hokage Naizen wyznaczył termin drugiej części egzaminu na Genina. Odbędzie się ona w poniedziałek, o godzinie piątej rano. Zbiórka przed Placem Treningowym Numer Osiem, czyli przed parkiem we wschodniej części wioski. Szczegóły egzaminu nie są mi znane i nie jestem w stanie Wam przybliżyć jak może wyglądać jego przebieg, gdyż co roku egzamin się zmienia. Tym razem wymyślał go sam Hokage, zatem... - w tym momencie Kinji zamilkł, lecz unieruchomienie poprzez cień wciąż działało. Kilka wymownych sekund ciszy zostało w końcu przerwanych ponowną wypowiedzią. - W każdym razie, mogę Wam jedynie życzyć powodzenia. Mam nadzieję, że przygotowałem Was odpowiednio i każdy da z siebie więcej, niż zazwyczaj, bo właśnie tyle trzeba, by zdać. - i nagle cała grupka została uwolniona. Niektórzy upadli na ziemię, inni jedynie zachwiali się, a jeszcze inni westchnęli, przyzwyczajeni do techniki Sensei'a i ruszyli w stronę swoich ławek. - Jakieś pytania? Dzisiaj mamy dzień, który mogę w prawie całości poświęcić Waszej ciekawości i potrzebom. Zaznaczam - prawie. - i zgarnął krzesło, które stało niedaleko jego biurka, by przesunąć je przed mebel i usiąść naprzeciwko wszystkim uczniom, których przyszło mu szkolić w tej generacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mag klasy S

avatar


Liczba postów : 22
Join date : 21/01/2018

PisanieTemat: Re: Alegoria Przygody   Nie Lip 29, 2018 3:18 pm

Świat krył jeszcze przed nim wiele niespodzianek. Makoto nie potrafił zbytnio wyjaśnić tego, na czym dokładniej polegał ów fenomen. Z jednej strony udzielała mu się ekscytacja względem nadchodzącego egzaminu, a z drugiej w środku czuł coś, co najłatwiej byłoby określić nostalgią. Zapewne przez dziwną mieszankę tych dwóch sprzecznych odczuć, sam nastolatek nie do końca odczuwał różnicę, czy wyjątkowość tego piątkowego dnia. Kiedy tylko znalazł się w klasie, rozejrzał się w niej w poszukiwaniu bliżej znanych mu twarzy. Przywitał się z kilkoma osobami, z którymi to częściej przychodziło mu rozmawiać, czy pomachał kilku innym kompanom z klasy. Mimo wszystko, jego uwaga szybko pomknęła ku trenującym osóbkom. Sam chłopaczek przysiadł w pobliżu nich, pozostając przez większą część czasu w przykucniętej pozycji. Chociaż chciałby samemu powalczyć, nie zamierzał się wpychać na siłę, dlatego też postanowił zrobić to, co przeważnie wychodziło mu najlepiej - douczyć się przez obserwację innych. Pewnie to właśnie z tego powodu nie zauważył nawet ich nauczyciela, a kiedy tylko technika dosięgła jego osoby, nie zdołał zbytnio wymanewrować, aby zabezpieczyć się na przyszłość i...


...w ten sposób skończył na swoich zacnych czterech literach, kiedy tylko technika pozwoliła im ruszyć się w miarę swobodnie. Ciche zgłoski dobyły się z jego strony, jednak nie miały one większego sensu, będąc najpewniej zwyczajną reakcją na obicie swojego tyłu. Wtedy też, domyślając się tego, że przedsięwzięcie należało zwinąć, wstałby z miejsca i ruszył tak, aby zająć swoją standardową ławkę w pobliżu jakiejś bardziej zaznajomionej twarzy. Wszystko po to, aby wysłuchać tego, co inni mieli do powiedzenia, czy podłapać odpowiedzi na ich pytania ze strony pana nauczyciela. Sam zaś nie wychodziłby przed szereg, a przynajmniej do chwili, w której to pytania by się skończyły, albo w ogóle miałyby nie paść. Czemu? Odpowiedź była prosta. W końcu prócz wiedzy na temat egzaminu zostawałoby im już tylko jedno:
- Może pan pomóc w treningu? - zapytałby się, bo raczej mogli zadawać pytania, aniżeli o coś prosić. Jakoś tak liczył na to, że ów opcja wyjdzie i ewentualne inne kwestie poruszyłoby się w trakcie praktyczniejszych przygotowań do egzaminu. Trening kilku technik, czy jakieś ostatnie zajęcia praktyczne, w trakcie których może podpytałoby się o ostatnie egzaminy. Skoro zawsze się zmieniał, to najpewniej nie będzie taki sam jak rok temu, albo dwa, prawda? Ale w sumie może o to spyta ktoś inny..?



KP | 99C199
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mag klasy S

avatar


Liczba postów : 11
Join date : 19/03/2018

PisanieTemat: Re: Alegoria Przygody   Sob Sie 04, 2018 1:59 pm

Yukionna siedziała w kącie klasy i leniwym wzrokiem przyglądała się grupce studentów, którzy zebrali się, aby podziwiać trwająca w klasie walkę na pięści. Westchnęła. Nie widziała niczego fajnego w okładaniu się po twarzy, tym bardziej przez niedoświadczonych ninja, których to pojedynki bardziej przypominały przepychanki dzieci na podwórzu, niż prawdziwą walkę wręcz. Ale przecież każdy gdzieś zaczynał, prawda? Sama spojrzała na oparty o bok biurka bokken, którego używała do treningu szermierki. Nie uważała, żeby w jakimś stopniu była lepsza od innych, ale... Kto jej zabroni ponarzekać na rozbrykanych młodych chłopaków? Chciała wstać i również przyjrzeć się tej całej amatorce, ale akurat usłyszała głos senseia, więc wróciła na swoje miejsce. Niestety, grupka pochłonięta walką nie zamierzała się tak łatwo uspokoić. Tokine spodziewała się zobaczyć technikę klanu Nara i nie zawiodła się. Zawsze przyglądała się temu z zachwytem, bo gdzieś w głębi duszy zazdrościła ludziom, którzy posiadali kekkei genkai... Ah, chciałaby pochodzić z takiej sławnego klanu, którzy posiadają własne, unikatowe umiejętności. Ale niestety - klan rybaków, raczej nie miał żadnych ukrytych technik, o których nie wiedziała. W końcu w klasie nastał spokój i sensei przypomniał wszystkim o egzaminie na gennina. Przeszedł ją dreszcz i poczuła ukłucie strachu w żołądku. Sam Hokage przygotował test? Cóż to takiego mogło być? Na pewno coś trudnego... Odgoniła jednak od siebie czarne myśli, powtarzając sobie, że da radę. Bo dlaczego by nie miała sobie poradzić? Uczyła się pilnie i trenowała pod okiem senseia i nigdy nie usłyszała złego słowa. Więc chyba było dobrze. W każdym razie czekała na dalsze rozwinięcie akcji, bo nie chciała odzywać się na głos przy całej klasie. Jeszcze wszyscy by się na nią patrzyli, albo coś...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mag klasy S

avatar


Liczba postów : 3
Join date : 16/07/2018

PisanieTemat: Re: Alegoria Przygody   Sob Sie 04, 2018 7:21 pm

Nigdy do tej pory nie wyczekiwał na nic tak, jak na egzamin na genina. To miał być punkt zwrotny w jego życiorysie i niczego innego tak bardzo nie pragnął, jak właśnie awansu na upragniony status pełnoprawnego shinobi. Nawet nie dopuszczał myśli, że zbliżający się wielkimi krokami test może w jakiś sposób zawalić. Choć pod wieloma względami nie przypominał przeciętny Uchihy, to jednak z pobratymcami łączyła go spora ambicja. Ambicja, która wykluczała porażkę. Po prostu musiał to zdać – by nie zburzyć swojej pewności siebie, by zaimponować kumplom, by zostać docenionym rodzinie, by nie zostać w tyle w gonitwie za bratem.

Nic więc dziwnego, że w ostatnim czasie zwiększył intensywność swoich treningów i większość czasu poświęcił przygotowaniom, by na ten wielki moment być w jak najlepszej formie. Zresztą, konieczność ostrego ćwiczenia była całkiem dobrą wymówką na wymigiwanie się od opieki nad młodszą siostrą, a szalone trikasy i fikoły robione z kumplami też zaliczały się do pracy nad sprawnością ciała, czyż nie?

Był jednym z głośniejszych dzieciaków z klasy i jeżeli zdarzały się jakieś zadymy, to zazwyczaj był ich uczestnikiem lub przynajmniej bacznym obserwatorem. Tak było też i teraz. Nie dla niego było siedzenie w kącie w podkurczonymi nogami. Wolał, jak coś się działo. I faktycznie – działo się. Choć piątek to prawie weekendu początek, to frajerzy nie mieli przerwy od nękania łobuzów. Jeden z kumpli Tatsuo sprowokował jakiegoś niższego i słabszego od siebie gostka, a że tamten był chyba nabuzowany nadchodzącym egzaminem, to się postawił i wywiązała się bitka. Ha! Młody Uchiha z wielką radością przyglądał się poczynaniom kompana i bardzo żywo mu kibicował.
Starcie rówieśników zbyt zabsorbowało jego uwagę, by zauważył pojawienie się nauczyciela. Zdał sobie sprawę tego zbyt późno, by móc cokolwiek zrobić. Nie pierwszy raz stał się ofiarą unikalnej techniki klanu Nara, która w bardzo niekomfortowy sposób unieruchamiała jego ciało.  Musiał przemęczyć się przez kolejne chwile, by sensei w końcu się wygadał. Przynajmniej tyle, że jego przekaz był naprawdę ciekawy.  Sam Hokage wymyślił egzamin? Super!
Nauczyciel w końcu dezaktywował technikę, na co czarnowłosy chłopak zareagował odetchnięciem z ulgą. Huh, chyba nigdy się tego nie przyzwyczai.
Kolejna wypowiedź mentora wzbudziła w nim kolejną falę entuzjazmu. Okazje taka jak ta często się nie zdarzały, więc Tatsuo z pewnością zamierzał ją wykorzystać. Już zdążyło paść pytanie dotyczącego pomocy w treningu, co młody Uchiha szybko podłapał.
- Właśnie, Kinji-sensei, może nas nauczysz jakiejś sekretnej techniki? Albo pokażesz coś przydatnego na egzamin? - zapytał z lekkim podekscytowaniem. – Skoro teorię mamy już za sobą to moglibyśmy zrobić jakieś ćwiczenia w terenie! – No a jak! Tatsuo miał ochotę wyrwać się z tych czterech ścian i wziąć się za bojowy trening. Nie był zadufany w sobie i wielcy shinobi Konohy faktycznie budzili w nim podziw. Może i był niepokorny, ale całkiem chętnie czerpał nauki od  Kinjiego-senseia, choć czasem wiedza wlatywała mu do głowy jednym uchem, a wylatywała drugim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mag klasy S

avatar


Liczba postów : 7
Join date : 22/02/2018

PisanieTemat: Re: Alegoria Przygody   Czw Sie 23, 2018 4:19 pm

Możliwość zadawania dowolnych pytań i świadomość tego, że Sensei Kinji był do pełnej dyspozycji sprawiła, że część dzieciaków spoglądała na siebie, jakby nie wiedząc co zrobić w tej nietypowej sytuacji, a druga część intensywnie myślała nad tym, o co zapytać. Jeszcze inni zwyczajnie przyglądali i przysłuchiwali się całemu wydarzeniu. Do żadnej z tych grup należał młody Uchiha, kolejny faworyt w oczach nie tylko rówieśników, ale także ninja. Klan, mimo swego brutalnego upadku po masakrze, wciąż wypuszczał w świat naprawdę utalentowanych młodych adeptów, którzy nigdy nie zawodzili oczekiwań. Naturalnie myślano o każdym Uchiha jak o swoistym geniuszu, chociaż Tatsuo, ze względu na swój nietypowy jak dla klanu charakter, był odbierany nieco inaczej. Niektórzy wątpili, że rzeczywiście ma w sobie to "coś" co cechowało każdego Uchihę. Klan budził u jednych respekt i podziw, a u drugich złość ze względu na wieczne wychwalanie jego członków. Młodzieniec był skazany na zostanie ofiarą oczekiwań i uprzedzeń, ale zdawał się tym nie przejmować co pokazywał swoim energicznym zachowaniem. Jednak pierwszy głos zabrał Makoto, chłopak, który ciągle zdawał się trzymać na uboczu, z dala od reszty, jakby był jedynie cichym obserwatorem w klasie ninja, a nie jej członkiem w wieku tak charakterystycznym dla beztroskiego śmiechu i głupich wybryków. Niektórzy nie doceniali go, brali go za osobę, która nie pokazuje nic, bo nie ma niczego do zaprezentowania, ale było inaczej co pokazywał na wielu zajęciach w akademii. Nie dało się uniknąć wrażenia, że niektórzy, najwyżsi rangą ninja pojawiali się jakby specjalnie na treningach, by zobaczyć co z niego wyrośnie. Ale skąd to zainteresowanie? Niekiedy przychodzili nawet parami i szeptali coś między sobą. O co chodziło? To pytanie, na które albo nikt z "normalnej" grupy ninja nie znał odpowiedzi, albo nie chciał jej udzielić.
Sensei, wysłuchawszy pytań, stał nieruchomo w zupełnej ciszy. Nie odzywał się, a jego mimika nie zmieniła się, a jednak jakoś dało się odnieść wrażenie, że jego znudzoną twarz zdobi uśmiech. Pokiwał głową i spojrzał za okno, jego wzrok utkwił w polu treningowym.
- Akademia Ninja posiada zakres materiału, który może zostać przekazany studentom. Wielu myśli, że tutaj kształtujemy to, jakimi ninja zostaniecie, że nadajemy Wam kierunek, ale jest wręcz przeciwnie. Jeżeliby skorzystać z porównania i Waszą przyszłość określić jako podróż, to akademia byłaby momentem, w którym rodzice pakują Wam niezbędne do przeżycia rzeczy w plecak. Nie mogą dać ich zbyt dużo, bo nie wszystkim potraficie się posługiwać i nie mogą Was przytłoczyć bagażem, ale też nie mogą dać ich zbyt mało, gdyż zwyczajnie nie dotrzecie do swego celu. To w trakcie podróży musicie sami zrozumieć co jest Wam potrzebne w Waszej drodze ninja, w waszym Nindo. - po tych spokojnych słowach ruszył nieśpiesznie w stronę okna. Jego miedziane oczy nadal wpatrzone były w pole treningowe. - Dlatego też nie mogę nauczyć Was żadnych technik poza tymi, które są absolutnym minimum. Dobieranie Wam technik to Wasza i Waszych przyszłych Sensei'ów rola. Jednak zakres materiału nie ustanawia górnej granicy Waszej sprawności fizycznej i umiejętności w walce wręcz czy to przyrządami. - i dopiero teraz znów spojrzał na swoich uczniów. Gestem ręki, jakby od niechcenia, wskazał na plac treningowy. - Tak się składa, że mogę Tobie, Makoto, i Tobie, Tatsuo, odpowiedzieć twierdząco. Pomogę Wam w treningu, który to odbędzie się na naszym placu, a więc w terenie. Zaprosiłem swoich znajomych, aby pomogli by, żebym sam nie musiał doglądać każdej z... - i tutaj jakby się zawahał czy zdradzać, ale było już i tak za późno. - ...każdej z walk. Dzisiejsze zajęcia będą polegały na sparingach. Jeden na jednego z wykorzystaniem wszystkiego, co potraficie nawet jeżeli zostało to opanowane poza akademią. Czcigodny Hokage Naizen może na takiego nie wygląda, ale należy do tej surowej grupy, która uważa, że zostać ninja powinni jedynie najlepsi. Popiera to rozsądnymi argumentami, zatem nikt się nie sprzeciwia. Nie chciałbym Was straszyć, ale głupotą byłoby zapewnianie, że dacie sobie radę, a egzamin będzie łatwy. Muszę wykorzystać ten ostatni dzień w taki sposób, abyście upewnili się w swoich mocnych stronach i zrozumieli swoje słabe. - po tych słowach po sali rozniosły się szepty. Niektórzy wyglądali na przerażonych wizją poważnego starcia z kolegami, a inni wręcz przeciwnie - już zacierali ręce w nadziei, że skopią wszystkim tyłki i zabłysną.
- Macie dziesięć minut na przygotowanie się, a następnie zbieramy się na placu treningowym. Tam poznacie swoich przeciwników oraz zostaną wytłumaczone zasady. - szepty nasiliły się, a Kinji znikł z sali równie cicho, co do niej wszedł, chociaż niektórzy już dostrzegli moment, w którym przekroczył próg. Nastał gwar, niektórzy się przekrzykiwali podekscytowani lub poddenerwowani nadchodzącym sparingiem. Do jednych i drugich należał Kousuke - jeden z tych rozrabiaków i cwaniaków w stylu Tatsuo. Wszyscy wiedzieli, że czasami ponoszą go emocje, że nie panuje wtedy nad sobą i robi różne głupie rzeczy, jakby wbrew sobie. Należał on do klanu Inuzuka co było oczywiste ze względu na czerwone malunki na twarzy oraz białego, równie energicznego co on sam, psa, który zawsze był u jego boku. Kousuke był najwyższy z wszystkich studentów akademii tego roku co dodawało mu pewności siebie. Jego czarna, niechlujna czupryna górowała o połowę głowy nad resztą. Miał błękitne oczy, które zawsze spoglądały na innych z wyczuwalnym rozbawieniem i lekceważeniem. W dodatku te wydłużone kły dodawały dodatkowej zadziorności jego cwaniackiemu uśmiechowi. Młody Inuzuka nie radził sobie z emocjami i zawsze musiał je jakoś rozładować. Tym razem jego celem stała się Shinigami ducha winna Tokine, do której podszedł i nim ta zdążyła zareagować, zabrał jej oparty o biurko bokken, by oprzeć sobie go o ramię.
- Hej, Yukionna, nie za duża jesteś na udawanie, że kij to miecz? - zapytał bezczelnym tonem i zachichotał. Jego pies, Taro, przyglądał się wszystkiemu z biurka, na którym to siedział, a które to zajmował jego kompan podczas zajęć. Niektórzy z dzieciaków wiedzieli, że dziewczyna pochodzi z rodziny rybaków, a nie ninja, co czasami było powodem do zaczepek i dokuczliwych tekstów. Kousuke zdawał się być jednak zawzięty na nią, często odzywał się tak, jakby uważał Tokine za beztalencie, które nie ma szans na zostanie ninja. - Mam dla Ciebie radę, weź żyłkę, wygnij senbona i zamontuj do tego kija. Lepiej Ci będzie pasować i może chociaż do tego będziesz się nadawać. - dodał i ponownie zachichotał. Stał tak nad nią i czekał co się wydarzy. Część klasy zupełnie to zignorowała, wychodząc z sali, by udać się już na pole treningowe, a część stanęła w drzwiach, przyglądając się rozwojowi sytuacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mag klasy S

avatar


Liczba postów : 11
Join date : 19/03/2018

PisanieTemat: Re: Alegoria Przygody   Sob Sie 25, 2018 2:55 pm

Sparing z prawdziwymi shinobi? Oh, to oznaczało, że musiała dać z siebie wszystko... I w końcu będzie mogła zobaczyć w akcji kilku starszych rangą ninja, których na co dzień po prostu mijała na korytarzach. Może ktoś pochwali jej umiejętności szermierskie i weźmie pod swoje skrzydła? Do tej pory trenowała z ojcem, ale jego znajomość machania kijem ograniczało się do wywijania wędką, więc ciężko było nauczyć się czegoś porządnego. Ale nie narzekała. Było dobrze, więc mogło być tylko lepiej. A przynajmniej miała taką nadzieję... I w tym właśnie momencie Kousuke stwierdził, że fajnie by było się z nią podrażnić. Chciała chwycić za swój bokken, ale chłopak wziął ją z zaskoczenia i nie zdążyła... Teraz on miał w ręku jej ulubioną broń, która dostała od mamy na urodziny. Fakt, nie był to prawdziwy miecz, ale przecież nie pozwoliliby uczennicy akademii latać z prawdziwą kataną. Westchnęła. Kousuke zaatakował ją jednym ze swoich żartów o jej pochodzeniu. Akurat miała szczęście, bo ten nie za bardzo ją zdenerwował, więc mogła odpowiedzieć mu na spokojnie. Co prawda zwykle się tym nie przejmowała, ale czasami chłopak trafił w samo sedno sprawy i wtedy Tokine z miejsca puszczały nerwy. Oh, jeszcze mu pokaże...
-Jeśli potrzebujesz kija, żeby porzucać swojemu psu, to na pewno znajdziesz jakiś na placu treningowym.--mruknęła wstając z krzesła na którym wcześniej siedziała i powoli się do niego zbliżyła. Spojrzała mu w oczy i rzuciła wyzywające spojrzenie.-A teraz oddaj mój bokken, bo jeszcze zrobisz sobie krzywdę.-dodała trochę głośniej i wyciągnęła rękę w jego stronę. Miała ochotę rozwiązać to na miejscu przy pomocy jednej z technik Raitounu, ale szkoda jej było zachodu na takiego głupka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mag klasy S

avatar


Liczba postów : 22
Join date : 21/01/2018

PisanieTemat: Re: Alegoria Przygody   Sob Sie 25, 2018 7:42 pm

Zaledwie ta jedna, ciut zawiła odpowiedź wystarczyła, aby na twarzy nastolatka zagościł uśmiech. Może nie był to jakiś nienaturalny wyszczerz, jednak z pewnością wizja ów pomocy ze strony ich nauczyciela bardziej mu odpowiadała, aniżeli zwyczajne porady. Zwłaszcza, jeśli mógłby po potyczce podpytać o jakieś porady. Dlatego też zaczął zbierać swoje rzeczy, aby to zebrać się z resztą klasy we wskazanym miejscu. Wszystko po to, aby długopis spadł na ziemię, a wraz ze swoim stuknięciem pojawiły się też inne emocje, aniżeli zwyczajna euforia i ekscytacja. Lekki dreszczyk, czy też obawa, przeplatająca się z odrobiną poddenerwowania. Jakby nie spojrzeć - mieli obserwować ich ludzie spoza ich "kursu". Do tego - dla niektórych mogło się to okazać ostatnią walką. Przynajmniej w takim gronie. Przełknął nerwowo ślinę, wstając ze swojego miejsca, aby zaraz potem ruszyć w kierunku wyjścia.
Może też dlatego, że niekoniecznie przyszło mu uczestniczyć w jakimś zamieszaniu, które to kreowało się wśród pozostałych osób. Sam wolał raczej nie ingerować w niepotrzebne spory na samym końcu. Nie raz w końcu mu mówiono, że nie powinien nader się wychylać, czy zadawać z problematycznymi osobami. Dlatego też opuścił pomieszczenie, a ruszając w stronę placu treningowego, spróbowałby podpiąć się do grupki osób, które mógłby jakoś lepiej kojarzyć. Nawet spróbowałby podpytać dość prosto, acz nieco niepewnie: - J-Jak myślicie? Kogo zaprosił sensei?
Wszystko po to, aby jakoś za bardzo nie odstawać od grupy. Nawet jeśli to sam niekoniecznie by się wypowiadał. No i oczywiście po to, aby znaleźć się tam, gdzie powinni niedługo być. Ba. Może nawet by się rozciągnął, coby być gotowym na potencjalną potyczkę.





KP | 99C199
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mag klasy S

avatar


Liczba postów : 3
Join date : 16/07/2018

PisanieTemat: Re: Alegoria Przygody   Sob Wrz 01, 2018 8:05 pm

To prawda, że Tatsuo był raczej z tych energicznych i bardziej rozbrykanych dzieciaków, ale nie oznaczało to, że nie potrafił słuchać. Jeśli już, to problem tkwił bardziej w samym przyciągnięciu jego uwagi, bo przecież dookoła tyle się działo lub mogło się dziać, że nie było sensu tracić czasu na rzeczy nudne. A nauki w akademii zazwyczaj nudne były. Tym razem jednak Kinji potrafił wzbudzić ciekawość młodego Uchihy i to wcale bez konieczności stosowania na nim technik klanu Nara.
Niech go nazywają naiwnym, ale w gruncie rzeczy nawet uwierzył w opowieść nauczyciela. Rozczarowanie było jedynie minimalne, bo cała ta alegoria z wędrówką po prostu mu się spodobała. Przecież tak to właśnie widział! Egzamin był tak naprawdę początkiem jego podróży pełnej przygód, której celem było zdobyciu uznania u innych.
No, ale tak czy siak łatwo nie odpuszczał i postanowił jeszcze minimalnie pomęczyć senseia, całkiem zgrabnie podłapując jego porównania. Przyłożył bokiem otwartą dłoń do ust tak, jakby chciał powiedzieć coś w sekrecie, choć tak naprawdę wcale nie ściszył swojego tonu glosu.
- Kinji-sensei, ale mógłbyś nam w tajemnicy do plecaka schować jakieś notki wybuchowe, czy coś - oznajmił z lekkim uśmiechem na twarzy, nie ukrywając dumy ze swojego sprytnego podejścia.
Odpowiedź mentora z początku nie była do końca satysfakcjonująca, ale kiedy pojawił się temat praktycznego treningu, to oczka Tatsuo zapłonęły entuzjazmem. Nawet wzmianka o prawdopodobnym wyręczeniu się innymi nauczycielami nie ugasiła jego optymizmu. Nie było bowiem żadną rewelacją, że młody Uchiha o wiele bardziej wolał praktykę od suchej teorii.
- Ciekawe, kto się trafi - skomentował do jednego ze znajomych mu urwisów, który stał nieopodal. Właściwie to już w tej chwili był gotowy był gotowy do walki i wcale nie potrzebował czasu na przygotowania. No, ale skoro było jeszcze dziesięć minut, a w klasie wciąż panował szum, to nie było sensu wyrywać się tak szybko na plac treningowy.
Do opuszczenia sali nie było tak spieszno również z racji na małą aferkę, która właśnie powstała między dwójką studentów akademii. Kousuke jak to Kousuke, ciągle szukał zwady i tym razem padło na dziewczynę, która Uchiha bardziej kojarzył niż znał. Trzeba przyznać, tekst o wędce był całkiem niezły, chociaż dziewucha zripostowała go też w przyzwoity sposób.
Z drobnym, figlarnym uśmieszkiem na twarzy zrobił kilka kroków w ich kierunku i przystanął w miejscu trochę z bokuu, z którego miał dobre spojrzenie na całe spięcie.
- Kousuke ci go nie odda, bo tak to by dostał oklep, hehe - rzucił cwaniacko w pewnym momencie, chowając dłonie do kieszeni spodni. Nie że zależało mu na dziewczynie, bo przecież sam czasem dokuczał innym rówieśnikom. Po prostu chciał trochę sprowokować Inuzukę do dalszych działań i podkręcić atmosferę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Mag klasy S

avatar


Liczba postów : 7
Join date : 22/02/2018

PisanieTemat: Re: Alegoria Przygody   Czw Paź 04, 2018 6:34 pm

Nauczyciel, jak to miał w zwyczaju, przemilczał sprytny plan Tatsuo. Cisza była jego odpowiedzią na zbędne, głupie lub niewłaściwe wypowiedzi. Którą z nich była ta od młodego Uchihy? Któż to wie. Za to chętniej odzywał się jeden z kolegów rozrabiaki, który wzruszył ramionami i uśmiechnął się w cwaniacki sposób, zadzierając jednocześnie nosa oraz splatając ręce na piersi.
- Kto by to nie był, to dostanie po ryju. - zabrzmiał tak, jakby już w tym momencie okazywało się, że miał rację. Ani cienia wątpliwości czy zawahania w głosie blondyna z dłuższymi, związanymi w krótki kucyk, włosami. Jego ciemne oczy, niemalże czarne, nie wyrażały tej samej pewności, ale kto by się tak wpatrywał.
Sytuacja potoczyła się po znanym torze wydarzeń. Nastał moment opuszczenia sali i Kousuke upodobał sobie właśnie tę chwilę, by dokuczyć bogu ducha winnej Tokine. Nie spodziewał się, że dziewczyna odpowie mu pięknym za nadobne i na chwilę jego mina zrzedła, aczkolwiek Tatsuo stał się jego chwilowym, przypadkowym wsparciem. Dolał oliwy do ognia, a wszyscy wiedzieli, że w końcu ogień był domeną Uchiha. Inuzuka zacisnął mocniej ręce i pokiwał głową, widocznie zdenerwowany, ale wciąż z szyderczym uśmiechem wymalowanym na ustach.
- No patrz, jednak umiesz się odszczeknąć. - i ostrożnie, wycofał się do okna, które było uchylone, nie odwracając się, uniósł je wyżej (było one otwierane do góry, na zewnątrz) i podniósł bokken nad głowę, dając znak, że za chwilę ten wyląduje na polu treningowym, na którym to zebrała się już niemalże cała klasa. - Jestem z klanu Inuzuka i umiem obchodzić się z takimi sukami. Tresura to podstawa. No dalej, aport. - w tym momencie jego ręka skierowała się w stronę okna. Nim Tokine zdążyła zareagować, nim reszta obserwatorów nabrała powietrza z zaskoczenia słowami i czynami Kousuke, to obok sprawcy zamieszania pojawił się znany wszystkim uczeń - jeden z najlepszych. Hibiki był cichym, zdystansowanym młodzieńcem o nieprzeciętnych umiejętnościach. Każde ćwiczenie wykonywał poprawnie niemalże od razu, lecz nigdy nie pokazywał niczego więcej - jakby robił tyle, ile było trzeba lub ukrywał swoje prawdziwe możliwości. Może nie dawał po sobie tego poznać, ale lubił pomagać innym w treningach, a jego ranga "geniusza" sprawiała, że każdy chętnie prosił go o pomoc. Chociaż rzadko odzywał się, to ciężko było nie zauważyć go - jego czupryna w końcu była dwubarwna. Czerwone i białe kosmyki, a także blizna na twarzy sprawiały, że nie dało się go przeoczyć. Teraz pojawił się pośrodku konfliktu - między Tokine, a Kousuke, lecz zdecydowanie bliżej tej drugiej osoby. Wszyscy byli najpewniej skupieni na Inuzuce, że nie zauważyli jak chłopak rusza do działania. A może był tak szybki? Nie był tak wysoki jak Kousuke, ale mimo wszystko dosięgnął do nadgarstka, który był w powietrzu. Szybko obrócił się plecami do prześladowcy panny Nobunagi, jego rękę przełożył przez ramię, by pomóc sobie drugą i jednym, zwinnym ruchem przerzucić przez bark znacznie większego rówieśnika, jakby ten ważył tyle, co mały szczeniak. Pewność, siła i szybkość ruchu - to wszystko uniemożliwiło jakąkolwiek obronę. Może jednak zaskoczenie zagrało jednak pierwsze skrzypce, gdyż Inuzuka uderzył plecami o podłogę niczym szmaciana lalka. Jednak huk przypominał, że chłopak swoje waży. Uderzenie o ziemię było wystarczające, by Kousuke wypuścił bokken z wciąż trzymanej przez Hibikiego ręki. Chłopak z blizną puścił natychmiast rówieśnika, złapał drewnianą broń i rzucił ją ostrożnie do Tokine.
- Przesadziłeś, Kousuke. - jedynie tyle powiedział, zanim wyskoczył przez otwarte okno, lądując ładne kilka metrów niżej, na polu treningowym. Inuzuka chwilę po prostu leżał, jakby oszołomiony wydarzeniami, jakby wciąż próbował zrozumieć co się wydarzyło. Nagle wrócił do siebie i zerwał się na proste nogi.
- Dobrze, że uciekłeś, dziwaku! - krzyknął i natychmiast ruszył biegiem do wyjścia, jakby chciał ulotnić się z klasy jak najszybciej. Reszta obserwatorów również zwęszyła, że to, co się tutaj wydarzyło może narobić im kłopotów, więc w pośpiechu opuścili salę. Został tylko Tatsuo i Tokine.

Tymczasem Makoto zdążył w spokoju dotrzeć na pole treningowe, wbić się w grupkę rówieśników, która lekko poddenerwowana nadchodzącym sparingiem dyskutowała o różnych sprawach. Rozmowa była na siłę, aby ukryć stres, dlatego szybko podchwycili temat ciemnowłosego kolegi. Nastał chwilowo gwar, przez który nie dało się nic zrozumieć - każdy chciał rzucić swoim domysłem. W końcu najgłośniej odezwała się Miyuki - najwyższa z dziewczyn i, prawdopodobnie, najsilniejsza. Zawsze popisywała się swoją zręcznością, która w połączeniu z walką kijem była naprawdę imponująca. Ciężko było nadążyć za jej ruchami nie dlatego, że były bardzo szybkie, a że były nagłe i ciężkie do przewidzenia. Kij był tak długi, jak ona wysoka i stał oparty o jej ramię, gdyż ona akurat wiązała swoje brązowe, długie do pasa włosy w wysoki kucyk za pomocą wstążki. Zielone oczy błyszczały od ekscytacji sparingami.
- Jak to kto? Inni nauczyciele z akademii. Kinji to mruk. Wyobrażacie sobie, że on ma jakichś normalnych kolegów? - i roześmiała się radośnie, kończąc wiązać włosy. Chwyciła kij i popisowo obróciła nim kilkukrotnie, przerzucając go przez kark i łapiąc teraz drugą ręką - lewą. - W sumie, to widziałam go kiedyś z Aiko Uchiha, ale wątpię, aby ją przyprowadził. W końcu ona lata ciągle za Hokage, bo przecież zakochała się w nim. Albo robi to dlatego, bo romans z Kage to szansa na sporą sławę. - Miyuki dużo mówiła i rzadko z sensem. Każdy wiedział, że lubiła plotki. Wściubiała nosa w nie swoje sprawy, chociaż nie należała do typu złośliwca - zwyczajnie była ciekawska i plotła to, co jej ślina przynosiła na język.
- A właśnie, Makoto, może wytłumaczysz nam wreszcie o co chodzi z tymi ninja co przychodzą na Ciebie popatrzeć, co? Dziwna sprawa, a już słyszałam trochę plotek. Wiem najlepiej, że plotki należy de... dem... demontować czy jakoś tak. No, że trzeba im zaprzeczyć, wyjaśnić jak to było naprawdę. No to gadaj, bo klasa umiera z ciekawości! - na koniec klasnęła rękami, a jej twarz rozpromieniała. Tak naprawdę, to jedynie ona była tak ciekawa, ale nie dało się ukryć, że resztę również interesował ten dziwny fakt. Oczy całej grupy rówieśników zostały skupione na zielonookim młodzieńcu. Nawet inni, którzy stali poza gromadką wbili się w nią lub odwrócili, nasłuchując, gdy dotarły do nich słowa Miyuki. Cała uwaga została przeniesiona na Makoto. Biedny.
Wszystko trwało w najlepsze, a w oddali pojawił się Kinji, zaś obok niego trójka osób. Szli w stronę pola treningowego nieśpiesznym krokiem i gadali konspiracyjnym tonem między sobą. Ciężko było dostrzec kim byli, ale zdawali się wyglądać rażąco podobno do samego Senseia... ale kto by się nim przejmował? W końcu każdy przeżywał nadchodzący sparing, a białowłosy pozostawał niemalże niezauważony tak, jak zwykle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content





PisanieTemat: Re: Alegoria Przygody   

Powrót do góry Go down
 
Alegoria Przygody
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: 
Inne tereny
 :: Po za Earthlandem :: Wielka Halla
-
Wymiana!
Poniżej znajdują się buttony for, z którymi obecnie prowadzimy wymianę. W celu nawiązania współpracy zachęca się do odwiedzenia pierw tematu z regulaminem wedle którego wymiany prowadzimy, a następnie do zgłoszenia się w tym temacie. Nasze buttony oraz bannery znajdują się zaś w tym miejscu.
BlackButlerVampire KnightSnMHogwartDreamDragonstKról LewDeathly Hallows
Layout autorstwa Frederici.
Forum czerpie z mangi "Fairy Tail" autorstwa Hiro Mashimy oraz kreatywności użytkowników. Wszystkie materiały umieszczone na forum stają się automatycznie własnością jego jak i autorów. Dla poszanowania Naszej pracy uprasza się o nie kopiowanie treści postów oraz kodów bez uprzedniej zgody właścicieli.